SPORT FOR THE DISABLED

Niemożliwe nie istnieje!

Praca osoby niepełnosprawnej w świecie sportu na arenie ogólnopolskiej wymaga wielu poświeceń, ciężkiej pracy oraz walki z codziennością. O początki w sporcie, największe sukcesy oraz życie codzienne zapytaliśmy Damiana Ligęzę - lekkoatletę w pchnięciu kulą, rzucie dyskiem i oszczepem.

 

Na co dzień Damian Ligęza trenuje lekkoatletykę, a dokładnie specjalizuje się w trzech dyscyplinach sportowych: pchnięciu kulą, rzucie dyskiem i oszczepem. W tym roku uzyskał stałą klasę startową F55, dzięki której weźmie udział w zawodach międzynarodowych. Zawodnicy startujący w klasie F55 - to osoby z paraplegią - porażeniem kończyn dolnych, którzy podczas zawodów mają specjalnie dopasowane siedzisko, zgodnie z normami IPC.

Jakie są pana osiągnięcia sportowe?

Zacznę od roku 2015, kiedy to na Mistrzostwach Polski w Zielonej Górze zdobyłem pierwsze miejsce w rzucie oszczepem oraz drugie miejsce w pchnięciu kulą. Następnie w Słupsku w roku 2016 na kolejnych Mistrzostwach Polski pierwsze miejsce w rzucie oszczepem, drugie miejsce w rzucie dyskiem oraz trzecie miejsce w pchnięciu kulą. W tym roku w Mistrzostwach Polski w Białymstoku, zdobyłem również pierwsze miejsce w rzucie dyskiem oraz drugie miejsce w rzucie oszczepem.

Jak wyglądały pańskie początki w sporcie?

Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się w roku 2014, kiedy to zapisałem się do klubu START Tarnów. Chciałem wówczas spróbować swoich sił w sporcie i zobaczyć na ile mogę się w nim realizować. Początki to była ciągła praca nad poprawą kondycji fizycznej - głównie były to treningi na siłowni. A że, efekty dosyć szybko były widoczne postanowiłem nie traktować tego tylko jako rozrywkę, ale zająłem się sportem na poważnie.

Co uznałby pan za swój największy sukces w życiu, spor-cie i na przyszłość?

Sukcesy… to trudny temat…! Myślę, że większość z nich jest dopiero przede mną. Z tych jakie do tej pory wydarzyły się to fakt, że pomimo niepełnosprawności jestem aktywny - zarówno zawodowo, jak i sportowo. Przekonałem się, że niepełnosprawność, owszem nakłada pewne ograniczenia, ale przy zaangażowaniu można w praktyce żyć zupełnie normalnie, rozwijać swoje pasje i realizować marzenia. Staram się pokazywać to również innym osobom z niepełnosprawnością. Z dotychczasowych sukcesów sportowych najcenniejsze są dla mnie medale zdobyte na Mistrzostwach Polski oraz powołanie mnie w tym roku do kadry narodowej osób niepełnosprawnych w lekkiej atletyce. Chciałbym także osiągnąć dobry wynik w przyszłorocznych Mistrzostwach Polski oraz zakwalifikować się na Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce, które w przyszłym roku odbędą się w Berlinie. To plany na 2018 rok, a dalej cóż - największe marzenie to udział w Paraolimpiadzie w Tokyo w 2020 roku.

Jak i gdzie trenuje pan, przygotowując się do zawodów?

Jestem zawodnikiem Klubu Sportowego START Tarnów, gdzie trenuję cztery razy w tygodniu. Trening składa się z różnych elementów, w zależności od cyklu przygotowań do zawodów. Są to głównie treningi: siłowy, dynamiczny i techniczny, które odbywają się na siłowni, hali sportowej lub na stadionie. Służą one wzmacnianiu odpowiednich partii mięśni, wzmacnianiu siły rzutowej oraz techniki i dynamiki rzutów i pchnięć.

Jak wygląda codzienność w życiu niepełnosprawnego sportowca?

Praca zawodowa i treningi wypełniają mi większość dnia, także często brakuje mi czasu na coś więcej. Sport wymaga dużego zaangażowania w treningi, kosztem innych przyjemności. Obecnie w związku z powołaniem mnie do kadry narodowej, tym bardziej tego wolnego czasu jest jeszcze mniej. W ciągu roku odbywa się kilka obozów kadry narodowej. Jeden taki obóz to dwa tygodnie intensywnego treningu, podczas którego mam okazję podnosić swoje umiejętności sportowe. Pozostały wolny czas staram się wykorzystać na odpoczynek, wyskoczyć do kina, czy też spotkać ze znajomymi. Rzeczą, która zawsze pozwala mi się zrelaksować po męczącym dniu jest muzyka – to ona pomaga mi w życiu codziennym budować własne wnętrze.

Czym kierował się pan przy wyborze klubu i dyscypliny sportowej?

Wybór klubu w naszym regionie nie jest zbyt duży. W Nowym Sączu działa wprawdzie jeden, ale jest on w większości zorientowany na sporty zimowe, za którymi ja szczególnie nie przepadam. Od początku moje zainteresowania krążyły wokół podnoszenia ciężarów i lekkoatletyki, dlatego wybór padł na START Tarnów, prowadzony przez prezesa Bogusława Szczepańskiego. START Tarnów prowadzi trzy sekcje sportowe: wyciskanie sztangi leżąc, pływanie i właśnie lekkoatletykę. Jadąc na trening pokonuję 50 km w jedną stronę, ale mogę ćwiczyć tam na siłowni (która znajduje się w budynku PWSZ Tarnów) pod okiem trenera Bartka Totta, dzięki któremu rozwijam swoje lekkoatletyczne umiejętności. Trening to nie tylko siłownia, ale również wiele godzin spędzonych na hali sportowej, a w sezonie wiosenno - letnim bezpośrednio na stadionie. Mam nadzieję, że wszystkie te wysiłki przyniosą mi sukcesy i dobre wyniki w przyszłości.

Dziękując za rozmowę, życzymy panu najlepszych możliwych wyników, jakie może zdobyć sportowiec! Powodzenia !